Istnieje powszechne przekonanie, iż istnieje podział spraw na te, które „nadają się” do mediacji i te, które „ do mediacji się nie nadają”. Podział taki zastosowanie znalazłby w mediacji sądowej. Tą, bowiem, sędzia ocenia biorąc pod uwagę dowody zgromadzone w sporze, oceniając dotychczasowe zachowanie stron, prognozowane skłonności do ustępstw czy też fazę, w której konflikt się znajduje. Wiele informacji dostarczyć może bezpośredni kontakt ze stronami.
W najlepszych europejskich sądach stosujących z powodzeniem mediacje (Exeter, Getynga), średnio przyjmuje się, że 65% sporów rokuje szansę zawarcia ugody w mediacji. Jak sprawa przedstawia się w sytuacji, kiedy strony nie podjęły decyzji i nie skierowały sprawy na drogę postępowania sądowego?
Najlepszy mediator sądowy we wspomnianym Exeter, Andrew Frayley, na zadane przeze mnie pytanie „Jakie sprawy nadają się do mediacji?”, spojrzał na mnie ze zdziwieniem i odparł „Wszystkie. Pod warunkiem, że mediacji chcą obie strony.”
Tak więc nie istnieją sprawy, w których nie można zawrzeć ugody. Z mojej praktyki mediatora wynika, że nawet wieloletnie spory toczone poza sądem albo przed sądem, z powodzeniem dają się zakończyć ugodą w trybie mediacji, jeśli strony na mediację się zdecydowały.
Szans na mediację mogą nie mieć spory, w których jedna ze stron działając w złej wierze będzie uchylać się od spełnienia świadczenia.
Dlaczego więc często do mediacji nie dochodzi?
- „Dyrektorzy zarządzający, jeżeli wierzę w słuszność swoich racji chcą zdeptać oponenta na miazgę” stwierdził ważny prawnik jednej z wiodących amerykańskich kancelarii.
- Ale i prawnicy nie są bez grzechu. „Mamy rację i dlatego jeszcze przed spotkaniem mediacyjnym powiemy im, co na ten temat myślimy” oświadczył pewien znany prawnik jednej z wiodących polskich kancelarii.
Po piśmie o takiej treści mediacja oczywiście się nie rozpoczęła. Kosztowało to jego klienta dwuletni przegrany spór sądowy, konieczność wypłaty wysokiego odszkodowania i publiczne przeprosiny.
Przekonanie o posiadaniu „racji” jest hamulcem mediacji. Rozwiązaniem jest tzw. analiza ryzyk procesowych dokonywana przez mediację przez każdą ze stron z udziałem mediatora.
Istnieją jednak przykłady, iż niektóre korporacje, mimo iż przekonane są o wygranym procesie, uwzględniając jego czas i koszty – dążą do polubownego rozwiązania sporu. Jedną z nich jest amerykańskie National Cash Register, której menadżerowie dążą do polubownego rozwiązania sporu – nawet, jeśli obiektywnie jest ona do wygrania w sądzie.