W zgodzie z fiskusem

Urząd podatkowy jest instytucją, z którą lepiej nie mieć do czynienia. Nie wtedy, gdy jest zmuszany do wyznaczania nam ponadplanowych spotkań. Takowe bowiem oznaczają zazwyczaj zeznania w czyjejś, niezbyt czytelnej sprawie albo, że to właśnie w naszych zeznaniach podatkowych coś zgrzyta. I wcale nie dlatego, że jesteśmy przestępcami czy oszustami. Może to być niewielki błąd lub poważniejsze wykroczenie, spowodowane zwyczajną nieznajomością prawa.

Jest, jak wiadomo, maksyma mówiąca, że nieznajomość prawa szkodzi. Prawda to, lecz konia z rzędem przeciętnemu podatnikowi, który to prawo jest w stanie ogarnąć. Takiej możliwości, szczególnie podczas czerpania dochodów z wielu źródeł i odmiennie opodatkowanych, po prostu nie ma i w takich wypadkach jedynie profesjonalne doradztwo podatkowe np. Kancelaria Walterowicz może nam w kłopotach pomóc. Albo, jeszcze lepiej, całkowicie takowych uniknąć. Już na wstępie naszej zawodowo-zarobkowej kariery.

Kombinatorstwo rodem z PRL-u już dawno przestało popłacać, a i świadomość społeczna w tym zakresie ulega zmianie. Jednak prawo podatkowe ciągle się zmienia, nierzadko zastawiając na niedoinformowanych ludzi pułapki. Czasami odnosi się wrażenie, że ustawodawcy zakładają najprawdopodobniej, że obywatele nie mają nic innego do roboty, poza wertowaniem wyników coraz to nowych ustaw. I nawet jeżeli nowe uchwały coś rzeczywiście zmieniają czy usprawniają, ludzie zazwyczaj nie mają o tym pojęcia. Patrząc jednak z drugiej strony na problem, to prawnicy także potrzebują z czegoś żyć.
Gdy pracujemy na kilku etatach, w tym takich, gdzie koszty uzyskania przychodu można odliczyć od podatku, kontakt z instytucją doradzającą jest naprawdę konieczny. Z reguły również, może się okazać przydatny i wcale nie musi kosztować tyle, żeby to się nam nie opłacało. Mamy rodzinę, czasami kalekie dziecko, raty, spłaty, koszty. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do poruszania się w labiryncie wszystkich, dotyczących podatków przepisów, które z reguły są napisane za pomocą takich konstrukcji myślowych, których ni w ząb nie rozumiemy. Jest to poniekąd zrozumiałe i logiczne, lecz z punktu widzenia podatnika nieczytelne. Dlatego lepiej jest zapoznawanie się z nimi przekazać tym, którzy je przeczytać potrafią.